Jak poinformował Wojewoda Mazowiecki Jacek Kozłowski na zwołanej w
Warszawie specjalnej konferencji prasowej, pytanie nie brzmi czy, tylko
kiedy i gdzie na terenie województwa mazowieckiego puszczą wały.
Czy wały wytrzymają?
Choć Prezydent Miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz uspokajała, że Warszawa ma
umocnienia w dobrym stanie, to wojewoda studził ten optymizm.
Doświadczenia województw wielkopolskiego i śląskiego wskazują, że
właśnie rok lub dwa lata temu remontowane lub budowane wały
przeciwpowodziowe rozmiękają i przepuszczają wodę.
Władze Warszawy zapewniają, że do przelania wałów nie dojdzie, choć przy
najwyższym poziomie wody, w granicach 780 cm, do najniżej położonych
koron wałów zabraknie raptem pół metra. Problemem natomiast jest nie
tyle wysokość fali, co jej długość, długotrwały napór na wały i ich rozmiękanie.
Model hydrologiczny, jaki opracowało IMGW, okazuje się bardzo dokładny w
swoich prognozach. Uzyskano dokładność rzędu 1 cm. Jak przewiduje
model, jeszcze w poniedziałek 23 maja poziom wody na Wiśle w Warszawie
będzie wynosił ok. 750 cm. Minie zatem kilka dni, zanim woda znacząco
opadnie.
- Nie można zapominać, że wały powodziowe budowane są z piasku -
przypominał marszałek Sejmu Bronisław Komorowski w audycji radia TOK FM - pod wpływem
naporu wody materiał nabiera konsystencji budyniu i rozpływa się.
Wojewoda Mazowiecki nie wyklucza przerwania wałów na terenie miasta.
Jeśli do tego dojdzie, będziemy mieli do czynienia z zalaniem do
maksymalnej wysokości ok. 1,5 metra w najniżej położonych rejonach.
Zasadniczo jednak będzie to powódź "po kolana" lub nawet "po kostki".
Nie stanowi to prawdopodobnie zagrożenia dla zdrowia lub życia ludzi,
ale z pewnością powoduje ogromne straty materialne.
Zagrożone tereny
Najbardziej zagrożone rejony w Warszawie, to okolice ZOO, Wał
Miedzeszyński, Wał Zawadowski ciągnący się wzdłuż Wilanowa, Łuku Siekierkowskiego i Solca. W te tereny przede wszystkim wysyłane są
służby zabezpieczające przed powodzią. Do prac skierowano już setki
strażaków i żołnierzy. Zagrożone też są podwarszawskie Łomianki, gdzie mieszkańcy mobilizują się, by układać wały z worków z piaskiem.
Obserwując sytuacje na Wybrzeżu Helskim trudno podzielać optymizm Dyrektora Miejskiego Ogrodu Zoologicznego w Warszawie, Andrzeja Kruszewicza, że zwierzętom nic nie grozi. Wybrzeże Helskie nie oddziela od rzeki wał powodziowy. Różnica poziomu gruntów nie jest tu duża, a tuż za ulicą jest już teren ZOO. Cała nadzieja, że wytrzymają worki z piaskiem, które od czwartku są układane wzdłuż ulicy przez skierowane tu służby.
Jeśli natomiast nawet nie dojdzie do przerwania wałów, nie można
zapominać, że wody podziemne i kanalizacja burzowa to nie szczelny,
zamknięty system. Woda może wylać w parkowych jeziorkach na terenie
miasta, które w rzeczywistości są starorzeczami Wisły. Tak jest np. w Parku
Skaryszewskim. Podobnie z kanalizacją burzową. Praska strona Wisły
ma stosunkowo nowoczesny system, ze śluzami zamykającymi dopływ wody. Po
stronie lewobrzeżnej Warszawy kanalizacja pochodzi jeszcze z XVII w. i z
całą pewnością woda będzie się nią przedostawać. Miejsca, w których
może wybić woda są więc, podobnie jak wały przeciwpowodziowe, pilnie
obserwowane.
Działania zapobiegawcze
Prezydent Miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz zapewnia, że na ewentualność powodzi przygotowany jest sprzęt i odpowiedzialne służby. Podpisane zostały umowy z dostawcami piasku, jest też zapas 200 tys. worków. Podobnie według zapewnień wojewody, gotowe są, sprawdzone i zaktualizowane plany ewakuacyjne dla mieszkańców zagrożonych dzielnic. Przeprowadzano też analizę możliwości wysadzenia wałów wiślanych w takim miejscu, aby rozlana woda uchroniła Warszawę przed powodzią. Wojewoda jednak kategorycznie zaprzecza, że planów takich obecnie nie ma. Na terenie województwa nie ma bowiem terenu, jaki można by zalać, bez powodowania znacznych szkód.
Urząd Miasta Stołecznego Warszawy opublikował na swoich stronach internetowych "Rodzinny Plan Przeciwpowodziowy", który instruuje jak należy postępować w rejonach zagrożonych. Osoby zamieszkujące w zagrożonych terenach powinny też w kolejnych dniach nasłuchiwać lokalne media, które najszybciej informują o pojawiających się zagrożeniach.
Komenda Stołeczna Policji została zobowiązana do nakładania "drakońskich kar" na osoby blokujące pojazdami dostęp do wałów przeciwpowodziowych i innych newralgicznych dla akcji ratunkowej miejsc. Obserwacja rzeki możliwa jest z mostów, które ze względu na swoją wysoką konstrukcję są zupełnie bezpieczne i jak zapewnia Prezydent Miasta, żaden most nie zostanie zamknięty dla ruchu.