Zobacztakże
Rafinerie, budżet państwa i Polacy wydadzą w tym roku dodatkowo 3,3 mld złotych z powodu obowiązku sprzedaży ekologicznych paliw – informuje „Rzeczpospolita”.
Polityka klimatyczna kosztuje coraz więcej. Wszystko przez to, że Unia Europejska wprowadziła obowiązek stosowania energii odnawialnej w transporcie – w 2020 roku jej udział ma wynosić co najmniej 10 procent. Rafinerie szacują, że stracą na tym około 900 mln złotych. Wynika to z tego, że Lotos, tak jak Orlen, musi wypełnić tzw. narodowy cel wskaźnikowy w zakresie biopaliwa i sprzedać jego odpowiednie ilości. Jeśli nie wykonają celu, zapłacą olbrzymie kary, więc nie mając wyjścia i dopłacają do sprzedaży biopaliwa. Straty mogą być jeszcze wyższe, bo narodowy cel wskaźnikowy regulujący udział biokomponentów w paliwach rośnie z roku na rok. Obecnie wynosi on 6,2 proc i jest najwyższy w Europie. ,
Co gorsza, w maju zniknęły ulgi podatkowe dla producentów biopaliw. Toteż ich producenci zabiegają o podwyższenie zawartości estrów w oleju napędowym do 7 proc. i dopuszczenie do obrotu benzyny E10, czyli z 10 proc. dodatkiem etanolu.
Droższe życie
Promocja biopaliw przyczynia się także do wzrostu cen żywności. Dlaczego? Większy popyt na biopaliwa to wyższe ceny skupu surowców rolnych, które wpłynęły na podwyżki cen artykułów spożywczych w sklepach. Jak szacuje „Rzeczpospolita” w tym roku Polacy najprawdopodobniej zapłacą z tego powodu o 1,2 mld zł więcej za zakupy.
O przyczynach bezprecedensowego wzrostu cen żywności w ostatnim roku można przeczytać między innymi w raporcie „Price Volatility in Food and Agricultural Markets: Policy Responses" przygotowanym przez światową organizację handlu, bank światowy i szereg innych organizacji.
Z raportu wynika, że rządy poszczególnych państw powinny odejść od polityki wspierania produkcji biopaliw, ponieważ skutkuje to globalnymi podwyżkami cen żywności. Skąd takie wnioski? Zapotrzebowanie na uprawy i produkty żywnościowe do produkcji biopaliw w latach 2007 – 2009 znacząco się zwiększyło. Obecnie na świecie ok. 20% upraw trzciny cukrowej, 9% oleju roślinnego i zbóż oraz 4 % buraków cukrowych przeznaczanych jest do produkcji paliw. Skoro rośnie zapotrzebowanie, zwiększa się produkcja, a rolników ciężko przecież winić, że wolą uprawiać rośliny najbardziej opłacalne. Według ekspertów tak duży udział produkcji rolniczej przeznaczany na cele energetyczne musi odbijać się na cenach produktów rolnych. Zdaniem autorów raportu „produkcja biopaliw będzie wywierać znaczący wpływ na wzrost cen (żywności) w przyszłości”. Z uwagi na szerokie wsparcie dla biopaliw ceny pszenicy mogą wzrosnąć o 8% innych zbóż o 13% rzepaku o 7% a oleju roślinnego o 35%.
Nieekologiczne paliwo?
Polityka promocji biopaliw jest także coraz częściej krytykowana przez ekologów. Według nich odbywa się to kosztem lasów, naturalnych ekosystemów, które zamieniane są w uprawy roślin energetycznych. Istnieje także realne ryzyko, że plantacje powstaną w najbiedniejszych krajach świata, do szkód środowiskowych trzeba dodać szkody społeczne. Ekolodzy są zdania, że biopaliwa przyczynią się do dodatkowej emisji 27-56 mln ton gazów cieplarnianych rocznie – informuje PAP.
„Plany UE dają koncernom wolną rękę w celu dalszego zagrabiania ziem najbiedniejszych, by uprawiać rośliny do produkcji biopaliw, które napełnią baki naszych aut – zamiast do produkcji żywności, która napełni żołądki ludzi. Plany UE stanowią zagrożenie dla milionów ludzi i narażają na szwank bezpieczeństwo żywnościowe Afryki” – ostrzegła Laura Sullivan z ActionAid.
Biopaliwa nowej generacji
Unia planuje by w 2020 roku udział biopaliw w rynku wynosił 10 procent. Co może jeszcze bardziej zdestabilizować rynek żywności. Czy jest na to jakaś rada? Na świecie nadal dominują biopaliwa I generacji, oparte na bezpośrednim przetwarzaniu zbóż paszowych, kukurydzy lub trzciny cukrowej na bioetanol oraz wytwarzaniu biokomponentów z oleju roślinnego. By zagwarantować bezpieczeństwo żywnościowe transport musi przejść na biopaliwa kolejnej generacji – podaje „Rzeczpospolita”. Według agencji biopaliwa nowej generacji powinny opierać się na celulozie i biomasie.
Polityka klimatyczna kosztuje coraz więcej. Wszystko przez to, że Unia Europejska wprowadziła obowiązek stosowania energii odnawialnej w transporcie – w 2020 roku jej udział ma wynosić co najmniej 10 procent. Rafinerie szacują, że stracą na tym około 900 mln złotych. Wynika to z tego, że Lotos, tak jak Orlen, musi wypełnić tzw. narodowy cel wskaźnikowy w zakresie biopaliwa i sprzedać jego odpowiednie ilości. Jeśli nie wykonają celu, zapłacą olbrzymie kary, więc nie mając wyjścia i dopłacają do sprzedaży biopaliwa. Straty mogą być jeszcze wyższe, bo narodowy cel wskaźnikowy regulujący udział biokomponentów w paliwach rośnie z roku na rok. Obecnie wynosi on 6,2 proc i jest najwyższy w Europie. ,
Co gorsza, w maju zniknęły ulgi podatkowe dla producentów biopaliw. Toteż ich producenci zabiegają o podwyższenie zawartości estrów w oleju napędowym do 7 proc. i dopuszczenie do obrotu benzyny E10, czyli z 10 proc. dodatkiem etanolu.
Droższe życie
Promocja biopaliw przyczynia się także do wzrostu cen żywności. Dlaczego? Większy popyt na biopaliwa to wyższe ceny skupu surowców rolnych, które wpłynęły na podwyżki cen artykułów spożywczych w sklepach. Jak szacuje „Rzeczpospolita” w tym roku Polacy najprawdopodobniej zapłacą z tego powodu o 1,2 mld zł więcej za zakupy.
O przyczynach bezprecedensowego wzrostu cen żywności w ostatnim roku można przeczytać między innymi w raporcie „Price Volatility in Food and Agricultural Markets: Policy Responses" przygotowanym przez światową organizację handlu, bank światowy i szereg innych organizacji.
Z raportu wynika, że rządy poszczególnych państw powinny odejść od polityki wspierania produkcji biopaliw, ponieważ skutkuje to globalnymi podwyżkami cen żywności. Skąd takie wnioski? Zapotrzebowanie na uprawy i produkty żywnościowe do produkcji biopaliw w latach 2007 – 2009 znacząco się zwiększyło. Obecnie na świecie ok. 20% upraw trzciny cukrowej, 9% oleju roślinnego i zbóż oraz 4 % buraków cukrowych przeznaczanych jest do produkcji paliw. Skoro rośnie zapotrzebowanie, zwiększa się produkcja, a rolników ciężko przecież winić, że wolą uprawiać rośliny najbardziej opłacalne. Według ekspertów tak duży udział produkcji rolniczej przeznaczany na cele energetyczne musi odbijać się na cenach produktów rolnych. Zdaniem autorów raportu „produkcja biopaliw będzie wywierać znaczący wpływ na wzrost cen (żywności) w przyszłości”. Z uwagi na szerokie wsparcie dla biopaliw ceny pszenicy mogą wzrosnąć o 8% innych zbóż o 13% rzepaku o 7% a oleju roślinnego o 35%.
Nieekologiczne paliwo?
Polityka promocji biopaliw jest także coraz częściej krytykowana przez ekologów. Według nich odbywa się to kosztem lasów, naturalnych ekosystemów, które zamieniane są w uprawy roślin energetycznych. Istnieje także realne ryzyko, że plantacje powstaną w najbiedniejszych krajach świata, do szkód środowiskowych trzeba dodać szkody społeczne. Ekolodzy są zdania, że biopaliwa przyczynią się do dodatkowej emisji 27-56 mln ton gazów cieplarnianych rocznie – informuje PAP.
„Plany UE dają koncernom wolną rękę w celu dalszego zagrabiania ziem najbiedniejszych, by uprawiać rośliny do produkcji biopaliw, które napełnią baki naszych aut – zamiast do produkcji żywności, która napełni żołądki ludzi. Plany UE stanowią zagrożenie dla milionów ludzi i narażają na szwank bezpieczeństwo żywnościowe Afryki” – ostrzegła Laura Sullivan z ActionAid.
Biopaliwa nowej generacji
Unia planuje by w 2020 roku udział biopaliw w rynku wynosił 10 procent. Co może jeszcze bardziej zdestabilizować rynek żywności. Czy jest na to jakaś rada? Na świecie nadal dominują biopaliwa I generacji, oparte na bezpośrednim przetwarzaniu zbóż paszowych, kukurydzy lub trzciny cukrowej na bioetanol oraz wytwarzaniu biokomponentów z oleju roślinnego. By zagwarantować bezpieczeństwo żywnościowe transport musi przejść na biopaliwa kolejnej generacji – podaje „Rzeczpospolita”. Według agencji biopaliwa nowej generacji powinny opierać się na celulozie i biomasie.
Ekologia.pl, źródło: Rzeczpospolita








